niezrównany łucznik z Kasipury
i Sikhandin na wielkim rydwanie,
Dhrisztadjumna i Wirata,
i niezwyciężony Satjaki,
Czym są samskary, które prowadzą do samadhi jedności?
W przypadku umysłu w stanie savitarka, gdzie dominującą energią jest ego, wątpliwość będzie tym co napędza argumentację przeciw uznaniu duchowej natury dowolnego doświadczenia. W przypadku gdy regularna praktyka medytacji samprajnata samadhi zasieje odpowiednie ziarna samskar dobrej karmy, ta sama wątpliwość będzie raczej radosną poszukującą otwartą wątpliwością typu „czy to na pewno bliskość mej wiecznej Jaźni”. To jest zmiana akcentu, przesunięcie energii w umyśle. Świadomość jest bez zmian wolna i czysta nieustannie. Lecz w umyśle objętym duchową praktyką zaczyna dojrzewać zrozumienie, że gdy umysł znika nic się istotnego nie zmienia w temacie samoświadomości.
Zatem to umysł jest tym co jest objęte praktyką. Nie świadomość. Nie nasza wieczna natura. W samadhi jedności nie ma umysłu. Podobnie jak w głębokim śnie bez snów. Czy w głębokim śnie bez snów jest świadomość? Nie pamiętamy bo wszystko co kojarzymy ze sobą (kojarzymy jako siebie) jest percepowane zmysłami jawy lub ich wariacjami w marzeniach sennych. W głębokim śnie bez snów one są wyłączone. Po prostu nie gra telewizor. Praktyka medytacji samadhi jest jak wejście w głęboki sen bez marzeń, świadomym. Niekoniecznie od razu, lecz albo powtarzane albo jak u wielu świętych mędrców – długotrwałe pozostanie w nieporuszonej medytacji samadhi (wielodniowej, wielotygodniowej) ostatecznie rozwiewa przywiązania do stanów umysłu i ego (poczucia centrum). Bo nawet gdy rozumiemy głęboko, intuicyjnie, czym jest świadomość, to myślimy o tym jak o umyśle, jak o rzeczy / zjawisku. To jest to automatyczne przywiązanie. Które ulega stopniowemu rozpuszczeniu w praktyce. Samadhi jest tym co znacząco przyśpiesza ten proces.
Mając duchową wiedzę o tych głównych stanach umysłu w praktyce medytacji, gdy przywiązanie jest ciągle obecne i w dużej mierze nawet nieuświadomione, wiedza jogiczna na temat tych zjawisk pozwala je sobie uświadomić.
Ludzie rozpoczynający ścieżkę duchową wnoszą na nią również wiele samskar materialnych. Nie chodzi tu nawet, że ich rozpuszczenie jest celem. Bo nie jest. Celem jest samorealizacja tu i teraz (Tat Twam Asi, Tyś jest Tym, Tu i Teraz). Lecz obecność tych samskar przez długi etap drogi będzie po prostu jak głośny hałas zagłuszający własne kroki. I nie będzie poczucia, że cokolwiek się zmienia. Wszystko będzie też znacznie bardziej wymagające w tym hałasie. Gdy skierujemy uwagę na rozpoznanie materialistycznych samskar i ich kontrolowanie z czasem trendy się obrócą. Samskary które nie dostają roli w filmie naszej codzienności gdy się pchają z tła, z czasem po prostu się rozpuszczają.
Regularna praktyka, np. z medytacją na Om, jest też tworzeniem samskar. Ale to pozytywna karma. Jeśli będziemy wnikać w nauczanie o Om, to z czasem rozpoznamy że ta praktyka ma w sobie funkcje rozpuszczania się w świadomości. Samskary konstytuujące ego rozpuszczają się w świadomości walcząc o przetrwanie. Walcząc o kolejny oddech. Medytacja Om, rozpusza się w świadomość w pokoju.
